Przejdź do głównej zawartości

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

hit!!!

siedzę w ogrodzie, pod trzcinową parasolką, leniwie mijają ostatnie godziny mojego pobytu w najjembe, powoli kończę notatki... a może nawet wstałam wtedy i chciałam się przejść po coś chłodnego do picia, ale zmieniłam zdanie i znów usiadłam? w hostelu leyli byłam jedyną osobą, więc obecność kogoś innego w tym miejscu zwróciła moją uwagę. nieznajomy mężczyzna podszedł do mnie, wyciągnął dłoń i powiedział - hello, how are you. odpowiadam fine, how are you? odpowiada, że też w porządku i że pracuje w organizacji pozarządowej zajmującej się zmianami klimatu - w african partnership for climate change coalition. mi opadła szczęka. zauważył to i powtórzył, że pracuje w ngo.

opanowałam zdziwienie, że oto ni stąd ni zowąd wyrasta spod ziemi nieznajomy i jednocześnie kolejny potencjalnie arcyciekawy rozmówca, bo o zmianach klimatu jeszcze tutaj nie rozmawiałam a mam to na liście tematów ważnych i mówię - to niesamowity zbieg okoliczności, bardzo chciałabym z tobą porozmawiać o zmianach klimatu, w sumie po to przyjechałam do ugandy, by rozmawiać z osobami takimi jak ty. zaczyna więc przedstawiać siebie i swoją organizację, być może już w tym momencie powiedział, że będzie reprezentował tanzanię na zbliżającym się szczycie rio 20+. w tym momencie powiedziałam stop, mogę skoczyć po dyktafon? ...początki bywają koślawe, spotaniczne i ot tak po prostu :)

korzystając z daru niebios, że oto obok mnie siedzi ekspert ds. klimatu przedstawiający głos krajów południa, zadawałam edwardowi kolejne pytania, które od dawna spędzały mi sen z powiek lub czekałam na konkretne przykłady. na każde z nich odpowiadał cierpliwie i obszernie.

i sit in a garden, under thetached umbrella, lazy hours of my stay in najjembe past while i finish with my notes... or maybe i even stood up then and wanted to get me a cold soda but changed my mind and sat down again? in leyla's hostel i was the only guest, so presence of somebody else drew my attention. a stranger approached me, gave me his had and said - hello, how are you. i answered - fine, how are you? he said he was ok too and that he worked for an ngo dealing with climate change - african partnership for climate change coalition. i dropped my jaw. he noticed that and repeated he worked for an ngo.

i surpressed my surprise that here just out of nowhere a stranger and a possible new interlocutor appeared just like that. i have not spoken about climate change to anyone here yet though it is on my list of important topics i wanna cover and so i said - oh, it is such a coincidence i really would like to talk with you about climate change, actually this is why i came here to uganda, to talk to people like you. he starts to introduce himself, his organization... possibly it was then when he said that he was a representative of tanzania during the comming rio +20 summit. in this very moment i said stop, may i just bring my recorder? well... the beginings may be akward and spontanous and just like that :)

having this opportunity that i sat next to a climate change expert presenting a voice from the south, i asked edward many questions that have been stuck in head for a long time, asked for real life examples and so on. he answered each question patiently and vividly.


mówił, że w ramach swojej pracy zjeździł prawie całą afrykę, spotykając się z różnymi środowiskami - z farmerami, z biznesmenami, z rybakami, z innymi pracownikami ngo, z oficjelami i ambasadorami - i ze wszystkimi nimi rozmawiał o tym samym zmieniającym się klimacie, ale na różne sposoby, dostosowując się do różnych odbiorców, uderzając w odpowiednie nuty, tak by główny przezkaz wybrzmiał jak najbardziej harmonijnie. powiedziałabym, że wzmacniał różne alikwoty swojego dźwięku, by z różnymi osobami stworzyć różne akordy, wszystkie bez fałszu, ale to byłaby zbyt hermetyczna metafora, prawda?

z ogromu pięknych (i trudnych jednocześnie) rzeczy o których mówił (*) wybieram pierwsze z brzegu, które teraz mi się przypominają, ufając w to, że przypomną mi się te najbardziej znaczące:

Q: powiedziałeś, że wszystkie kraje afrykańskie odpowiadają za 2.7% światowej emisji co2 (wg danych z raportu IPCC z roku 2007) a np. stany zjednoczone za ok. 40%. jak w takiej sytuacji działa zachęcanie ludzi stąd do podjęcia działań na rzecz ochrony klimatu, nie demotywuje ich, że inne kraje w dramatycznie większym stopniu są za to odpowiedzialne?

he said that he visited almost all countries of africa, meeting people from different backgrounds - with farmers, with bisnesmen, with fishermen, with other ngo workers, with ambassadors and other important persons - and he talked with all of them about the same changing climate, but in different ways, adjusting his language and style to his audience, playing the right notes, so that the message is clear and without any false notes.


from all of the wonderful (and difficult at the same time) things that he said (*) i choose first ones that come to my mind hoping that i will come up with the most important ones:

Q: you said that all of the african countries are responsible for 2,7% of global emmisions of CO2 (data from ipcc report from 2007) and for example united states - for 40%. how does it  work then encouraging people to take action to fight climate change here... isn't it demotivating for them, that other countries are so drastically more responsible for this situations?


A: tak, to prawda, że jest ogromna dysproporcja w emisjach co2, ale wiesz kto ponosi tego największe konsekwencje? kraje południa. jesteśmy w trudnej sytuacji i bierne czekanie na pomoc z zewnątrz może skończyć się tym, że nawet jeśli przyjdzie - to przyjdzie za późno.

poza tym atmosfera ziemska należy do nas wszystkich, dlatego zazwyczaj mówimy o światowej emisji bo każdy z nas, ja i ty i reszta przykładamy do tego cegiełkę. poza tym, kto powiedział, że to, że ludzie tutaj wycinają lasy na potęgę nie jest większym czynnkiem wpływającym na tutejszy klimat niż wydobycie ropy z piasków roponośnych w stanie alberta w kanadzie?

 poza tym, dwutlenek węgla utrzymuje się w atmosferze przez ok. 100 lat, więc efekty odczuwane teraz powodowane są kumulacją emisji ostatnich kilkudziesięciu lat, jak będzie wyglądać sytucja w przyszłości jeśli będziemy tutaj zwiększać emisję? to co najbardziej działa na ludzi i pomaga im zrozumieć czym są zmiany klimatu to proste porównanie.

pytam się, jak pamiętają swoje życie/gospodarstwo/okolicę kilkadziesiąt/kilkanaście/kilka lat temu. pytam się, co się teraz zmieniło. różnice zazwyczaj wychodzą na minus, a przycznę tego możemy odnaleźć w zmianach klimatu. słyszę: kiedyś ludzie w czasie ramadanu po zachodzie słońca świętowali i zparaszali znajomych na uczty, teraz się tego nie robi... bo nie ma zbytnio z czego. plony w ostatnich latach są o wiele gorsze.

słyszę: kiedyś to wzgórze porośnięte było lasem a w nim rosły bananowce, ta okolica była spichlerzem dla innych miejsc w regionie, teraz lasy częśiowo zostały wycięte, a pola bananowców usychają, bo pory deszczowa i sucha sę rozregulowały... słyszę: tam widzisz to drzewo wyrastające ponad poziomem wody? to było miejsce, gdzie kiedyś graliśmy w piłkę...

Q: jak wyglądają warsztaty, które prowadzisz? np. z rolnikami?

A: mamy specyfczną sytuację, bo większość, ok. 80% ludzi z tej grupy nie pisze i nie czyta. a żeby dobrze zrozumieć o co chodzi w zmianach klimatu potrzeba poznać pewien żargon: adaptacja do zmian klimatu, zmniejszanie emisji co2, efekt cieplarniany, uchodźcy klimatyczni. jest on zupełnie tym osobom nieznany.

z drugiej strony o samym zjawisku wiedzą bardzo dużo, oh, więdzą zbyt dużo... pracujemy z nimi metodą wywiadów zogniskowanych, zapraszamy do rozmowy, zbieramy ich wypowedzi. na bazie tego budujemy dalsze części spotkania...

Q: z czego do tej pory w swojej pracy jesteś najbardziej dumny?

A: ze struktur, które inicjuję. jeżdżę od społeczności do społeczności, tam tworzy się grupa działania, która zaczyna pracować na rzecz ochrony klimatu i przystosowania się do jego zmian. tworzy się gęsta sieć. gdy przyjdzie ku temu czas, by działać współnie - struktura już bedzie gotowa.

edward jest postacią rozchwytywaną, popularnym tutejszym ekspertem ds. klimatu. występuje w radiu i telewizji, udzielił setek wywiadów. jednak, gdy pracuje z ludźmi utrzymuje wizerunek low-profile, by z łatwością nawiązać dialog, czarny podkoszulek, krótkie spodenki, japonki, do zdjęcia nie pozuje, pyta się, czy to ok. jeśli zostanie tak jak jest. mówię, że pewnie!

w pewnym momencie skończyło się miejsce na karcie pamięci w dyktafonie. poprosiłam edwarda, by kontynuował, powiedział wtedy słowa które dobrze zapamiętałam pewnie dlatego, że nie mogłam liczyć na późnejsze odsłuchanie - if you say you don't have money to spend on education then there's one alternative - try ignorance... but you see, it's not gonna work. so what we do is teach teach teach times 100! czasami złośliwość rzeczy martwych pozwala wychwycić sedno, dziękuję.


(*) a całą reszcztę będzie okazja poznać w dziale z transkrypcjami wywiadów, który ogarnę po powrocie do polski)
A: yes, this is true that there is this huge disproportion in co2 emmisions, but do you know who is mostly affected with consequences of that? countries of the south. so we're in a difficult position and waiting just for help from the outside might finish that that even when it comes if it comes it might be too late.

apart from that, the world's atmosphere belogs to us all, that is why we usually talk about global emmisions because, me and you and all the rest we all add up to that, we are all responsible. apart from that, who said that the fact that people here cut the forest and burn the timber doesn't have more influence on what is happening here than the exploitation of tar sands in kanada?

apart from that, carbon dioxide stays in the atmosphere up to 100 years, so effects that we can now observe are caused by cumulative emissions of the last dozens of years. how will this situation look life if we upscaled our emission? what works the best with people, what speaks to them and help in understanging what climate change is, is a simple comparison. 

i ask them how they remember their life/compound/neighbourhood years ago. and i ask what has changed since then. differences are usually negative and the cause of that we can attribute to change of climate.

i hear: we would celebrate during ramadan after the sun set down and invite friends to fest with us, now you don't see that... there's nth to celebrate with. crops in the recent years have decreased so badly. i hear: once this hill used to be a forest, right now this area is deforestated and banana fields dried out because dry and wet season got mixed... i hear: see this tree above the see level? we used to play with a ball there...

Q: how do your workshops with farmers look like?

A: our situation is specific because nearly 80% people in ths group is illiterate and to understand climate change well you need to know some jargone: adaptation to climate change, lowering co2 emmision, green house effect climate refugees. and this is completly new to them.

Q: what makes you most proud of in your work?

A: ...of the structures i initiate. i travel trom one place to the other and there i support forming of local action groups that strat to work on protecting our climate and adopting to its changes. a dense net is being created thus. and when the right time comes, to take action together - the structure will already be there.
edward is a very popular expert here on climate change. he presents his stance in radio and television. has already given hundreds of interviews. but when he works with people he tries to keep his low-profile image. to be able to easily talk with people - a black t-shirt, shorts, flip-flops. he does't pose when i ask him if i can take a photo and he ask me if it's ok. i say sure!

in a certain moment memory in my recorder got full. i told edward to continue and then he said something i would remember well, probably because i could;'t count on listening to it again -  if you say you don't have money to spend on education then there's one alternative - try ignorance... but you see, it's not gonna work. so what we do is teach teach teach times 100! sometimes the irony of things let me get down to the core message, thank you.

(*) the rest of the interview will be available to read sometime in september and october.



Komentarze

  1. a tu synchron czytanie. w dodatku w przerwie nad tłumaczeniem książki o prawie do wody :)
    i metafora arcyzrozumiała! ścikam cię, zu, mocno z zimnej warszawy

    OdpowiedzUsuń
  2. "gdy przyjdzie ku temu czas, by działać współnie - struktura już bedzie gotowa." :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Opłotkami Kampinosu: Sochaczew --> Nowy Dwór Mazowiecki

Osobiście zachwyciły mnie: Sochaczew - okolice Zamku, z promenadą i miło usytuowaną kawiarnią nad Bzurą Bzura i ścieżka wijąca się prawym brzegiem rzeki …i w zasadzie cała trasa od Sochczewa do Śladowa - rozmaite nawierzchnie - od asfaltu, po fajne miękkie leśne podłoże, ścieżkę prowadzącą wałem i porządne szuterki Asfalt wijący się wzdłuż kampinoskiego szlaku rowerowego (który daje ulgę od „mazowieckich piasków") ...i Rezerwat Rybitew! Najbardziej klimatyczne i dzikie, pozostawione sobie, miejsce na trasie. …plus maki i chabry! Jak się przygotować (z dedykacją dla Zioła :D): 1 - Uważność na to, by wyłapać dobry moment na wypad rowerowy. śledzenie pogody i sprawdzanie, jak to się ma do obłożenia pracą. Jeśli można wziąć dzień wolnego i słońce ma świecić - to jedziemy! 2 - Pomysł na trasę. Po czym poznać, że dobry? Gdy skanując np. mapę wzrokiem, coś w środku kliknie i poczujesz nagły wzrost zainteresowania i motywacji :) Korzystanie z kolei, by przetransportować się z miejsca A do...

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

Pociągiem na przełomie roku

Rok skończyliśmy niekonwencjonalnie. Rok skończyliśmy bardzo prosto.  Nie pojechaliśmy na Maltę, nie pojechaliśmy na Maderę ani na Majorkę. Wszystkie wyspy na "em" jeszcze kiedyś odwiedzimy. Na przełomie roku postawiliśmy na odwiedzanie ludzi i na odwiedzenie Morza.  Mieliśmy dwa tygodnie i wykorzystaliśmy je do cna. Zaskakujące - bardzo pomogły nam w tym koleje ;) Na trasie Warszawa - Zielona Góra - Poznań - Kaliska - Hel - Bydgoszcz - Grudziądz - Zielona Góra - Warszawa nie zaliczyliśmy w zasadzie żadnych znaczących opóźnień! Bez niespodzianek, bez wpadek, bez nerwowych zwrotów akcji - tak toczył się nasz Tour de Pologne na przełomie roku.  Rewelacje wyjazdu: - Termy w Poznaniu i basen na otwartym powietrzu podczas gdy dookoła śnieg a ponad wodą unosi się para i mgła. Przejście z sauny do sauny po śniegu i wygrzewanie się w cieple, wpatrując się w iglaki za panoramicznym oknem.  - Cudowny, społeczny czas w okolicach Sylwestra, w okolicy gdzie tylko las, jeziora i ż...