Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
jeszcze przed wyjazdem do ugandy adam pokazał mi stronę z rowerami wykonanymi z bambusa. patrzyliśmy na zdjęcia z niedowierzaniem zastanawiając się, jak są wykonane i jak to jest wogóle możliwe i jak to wszystko działa. dlatego, gdy w trakcie targów książki (sic!), na jednym ze stanowisk wypatrzyłam ugandyjskie bambusowe rowery nie mogłam posiąść się ze szczęścia i radości, że widzę piramidy, które do tej pory znałam tylko z fotografii i opowieści archelogów ;)
myk jest jeden - pomysł nie jest stąd. w ghanie, zambii i ugandzie różne grupy robią obecnie te same ramy wg projektu pewnego amerykanina. przesyłają gotowe konstrukcje do stanów, gdzie dodawany jest cały osprzęt, koła, kierownica, siedzenie a potem wystawiane są w sklepie on-line za... 2000 dolarów. widzisz, nie dopytałam ile dostają za wykonanie takiej ramy na rękę... jazda na tym rowerze jest jednak przednia. są różne modele. ja miałam okazję i zaszczyt przejechać się na "african bike" - szerokie opony jak u buldożera, by nie zakopywały się w piaszczystym podłożu, bagażnik szeroki i pozwalający na dodanie poduszeczki, by rower służył jako boda-boda... no i piękny bambusowy szkielet. marzenie.
Komentarze
Prześlij komentarz