Przejdź do głównej zawartości

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

u źródeł / drinking from the source

jeden napis, który zmienił wiele :)
ok. więc nadrabiam zaległości. wczoraj spotkałam całą plejadę pięknych postaci i poznałam działania paru pięknych organizacji pracujących tutaj w jinja. pierwszą z nich jest ngo zwana the source. od momentu, gdy skorzystałam z toalety w kawiarni prowadzonej przez tę grupę ludzi, chciałam z nimi porozmawiać. w miejscu, gdzie zazwyczaj twój wzrok napotyka na reklamy telefonów zaufania lub sposobów na uniknięcie niechcianej ciąży przeczytałam: jesteś wdzięczny/wdzięczna za tę toaletę? 2,6 miliarda ludzi na świecie nie ma dostępu do najbardziej podstawowej sieci kanalizacyjnej - oznacza to, że około 40% ludzi na świecie nie zaznało takiego luksusu jak działająca toaleta. jeszcze bardziej niepokojące jest to, że w wyniku tego rok rocznie 20 milionów dzieci umiera w związku z chorobami, takimi jak biegunka. (...) Pora, by to zmienić. My, pracujący tutaj w Source Cafe, od trzech lat pracujemy nad tą sytucją. W trzech miejscowosćiach - Busoga, Bugiri, Busia - prowadzimy program Water Source dotyczący zdrowia i higieny.(...). Byłam pod wrażeniem - sposobu, w jaki to zostało napisane i pomysłu na działanie organizacji. dzień później siedziałam przez blisko godzinę w pokoju menadżera zarządzającego tą organizacją i dopytywałam się o szczegóły prowadzonych przez nich projektów.

source to wybuchowa mieszanka organizacji działającej przy kościele, instytucji rozwojowej, centrum kulturalnego i biznesu promującego lokalne produkty (w tym kawę z okolicznych plantacji i wyroby miejscowych artystów i artystek).

w ramach programu wodnego wykorzystują sieć placówek kościelnych i diagnozują okolicę, szukając miejsc, w których interwencja jest najbardziej potrzebna. Następnie wspierają budowę studni dzięki dochodowi z prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej oraz donacji. Prowadzą również działania edukacyjne na miejscu, by zwrócić uwagę na kwestie utrzymania higieny i czystości wody.

lazarus w swoim biurze, a z tyłu okienko z widokiem na bibliotekę :D
lasarus - menadżer organizacji - zastanawiał się, dlaczego w ich rejonie tak często występuje wśród dzieci mieszających na wsi pewna choroba oczu. okazało się, że ze względu na trudny dostęp do wody, której źródło nierzadko znajduje się 6 km od wioski, w jednej misce z wodą myje się całe rodzeństwo - począwszy od najmłodszego. w ten sposób łatwo przenoszą się zarazki wywołujące tę chorobę. budowanie studni w połączeniu z działaniami uświadamiającymi jest sposobem na zaradzenie tej sytuacji. w mieście z dostępem do wody nie ma problemu, bo jest tu zwykła sieć kanalizacyjna. do wiosek jednak nie dochodzi - dlatego obszarem, na jakim skupiają się w swoim działaniu ludzie z the source położone są na wschód od jinja aż do granicy z kenią.

w kawiarni znaduje się rówież biblioteka, kawiarenka internetowa oraz hot-spot z bezprzewodowym internetem. dopytywałam się o liczby, kto kiedy i w jakich ilościach korzysta  tych możliwości. biblioteka była kiedyś bardziej popularna, teraz wskaźniki znacznie spadły - dlaczego? bo ludzie częściej korzystają z internetu niż książek. z kolei kafejka internetowa ma niższe wskaźniki niż jeszcze trzy lata temu, bo ludzie przerzucają się na internet w gwizdku i surfują w necie z domu. jednak klimat kawiarni niezmiennie przyciąga zarówno lokalsów z laptopami, jak i turystów. nawet pomimo tego, że ceny tutaj są nieznacznie wyższe od tych w okolicznych cafe. cały dochód wspiera bowiem działalność organizacji - zarówno kościoła, który funkcjonuje na tyłach kawiarni, jak i organizacji i projektów rozwojowych przez nią prowadzonych. no i ta kawa! uprawiana na zboczach góry elgon, w miejscu gdzie mieszka rodzina lasarusa. kawę kupuje od znajomych farmerów, mówi "jeśli cena rynkowa to 3000 my płacimy im 3200". jego marzeniem jest - oprócz rozwijania organizacji - by jednego dnia mieć własne gospodarstwo oraz zdobyć MBA.

tego zdjęcia brakowało w poprzednim kolażu.
zwrócono mi na to uwagę ;) a więc dołączam je tu! :D
pod koniec przedstawiłam pomysł na projekt, który zadzieje się po moim powrocie do polski, zostawiłam również wizytówkę z adresem bloga, mówiąc, że większość jest po polsku jednak stopniowo pojawiać się tu będą angielskie tłumaczenia. on na to - nie ma sprawy, może być i po polsku. jak to? pytam. odpowiada, że jeśli chce przeczytać coś w języku, którego nie zna, korzysta z google translatora. wcześniej robił to z językiem japońskim i zadziałało.

na skrzydłach opuściłam pokój w którym rozmawialiśmy, by podreptać w kierunku kolejnego miejsca, które miałam zamiar tego dnia odwiedzić...

p.s. szczegółowy zapis tej rozmowy znajdziesz w dziale rozmowy (którego jeszcze nie ma - bez paniki ;)) gdzieś w okolicach września i października.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

#5 Smakowitości w Zjadliwości

Ostatni dzień pod hasłem jedzenia - którego najpierw nie było, a potem było go aż nadto.  Startujemy znad Zalewu bez śniadania, licząc że w pierwszej większej miejscowości coś znajdziemy. Oops - niedziela, przed południem.  Pedałujemy dalej licząc, że w Tomaszowie Mazowieckim będzie na dworcu jakaś Biedra lub fryteczki. Oops - tylko sklepik z lodami.  Pierwszy ciepły posiłek jemy więc dopiero w Łodzi, na Piotrkowskiej, w przybytku smakowitości, w świetnej restauracji z kuchnią roślinną - Zjadliwości . Dal z kalafiorem. Sałatka z kwiatami jadalnymi, edamame i szparagami. Sernik w wersji wegańskiej z ziaren słonecznika. Kawa. Jest dobrze. Jest bardzo dobrze.  Kończymy wyjazd po królewsku - wracamy do Wawy "Sprinterem" - który w godzinę (!) dowozi nas i nasze rumaki na Warszawę Główną. Z perełek, które tego dnia odwiedziliśmy, warto zapamiętać Niebieskie Źródła w Tomaszowie. Podwodne źródełko, które wygląda jak błotniste wulkany, wybuchające turkusowym piaskiem. Miejsce...

Opłotkami Kampinosu: Sochaczew --> Nowy Dwór Mazowiecki

Osobiście zachwyciły mnie: Sochaczew - okolice Zamku, z promenadą i miło usytuowaną kawiarnią nad Bzurą Bzura i ścieżka wijąca się prawym brzegiem rzeki …i w zasadzie cała trasa od Sochczewa do Śladowa - rozmaite nawierzchnie - od asfaltu, po fajne miękkie leśne podłoże, ścieżkę prowadzącą wałem i porządne szuterki Asfalt wijący się wzdłuż kampinoskiego szlaku rowerowego (który daje ulgę od „mazowieckich piasków") ...i Rezerwat Rybitew! Najbardziej klimatyczne i dzikie, pozostawione sobie, miejsce na trasie. …plus maki i chabry! Jak się przygotować (z dedykacją dla Zioła :D): 1 - Uważność na to, by wyłapać dobry moment na wypad rowerowy. śledzenie pogody i sprawdzanie, jak to się ma do obłożenia pracą. Jeśli można wziąć dzień wolnego i słońce ma świecić - to jedziemy! 2 - Pomysł na trasę. Po czym poznać, że dobry? Gdy skanując np. mapę wzrokiem, coś w środku kliknie i poczujesz nagły wzrost zainteresowania i motywacji :) Korzystanie z kolei, by przetransportować się z miejsca A do...