Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
| jeden napis, który zmienił wiele :) |
source to wybuchowa mieszanka organizacji działającej przy kościele, instytucji rozwojowej, centrum kulturalnego i biznesu promującego lokalne produkty (w tym kawę z okolicznych plantacji i wyroby miejscowych artystów i artystek).
w ramach programu wodnego wykorzystują sieć placówek kościelnych i diagnozują okolicę, szukając miejsc, w których interwencja jest najbardziej potrzebna. Następnie wspierają budowę studni dzięki dochodowi z prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej oraz donacji. Prowadzą również działania edukacyjne na miejscu, by zwrócić uwagę na kwestie utrzymania higieny i czystości wody.
| lazarus w swoim biurze, a z tyłu okienko z widokiem na bibliotekę :D |
w kawiarni znaduje się rówież biblioteka, kawiarenka internetowa oraz hot-spot z bezprzewodowym internetem. dopytywałam się o liczby, kto kiedy i w jakich ilościach korzysta tych możliwości. biblioteka była kiedyś bardziej popularna, teraz wskaźniki znacznie spadły - dlaczego? bo ludzie częściej korzystają z internetu niż książek. z kolei kafejka internetowa ma niższe wskaźniki niż jeszcze trzy lata temu, bo ludzie przerzucają się na internet w gwizdku i surfują w necie z domu. jednak klimat kawiarni niezmiennie przyciąga zarówno lokalsów z laptopami, jak i turystów. nawet pomimo tego, że ceny tutaj są nieznacznie wyższe od tych w okolicznych cafe. cały dochód wspiera bowiem działalność organizacji - zarówno kościoła, który funkcjonuje na tyłach kawiarni, jak i organizacji i projektów rozwojowych przez nią prowadzonych. no i ta kawa! uprawiana na zboczach góry elgon, w miejscu gdzie mieszka rodzina lasarusa. kawę kupuje od znajomych farmerów, mówi "jeśli cena rynkowa to 3000 my płacimy im 3200". jego marzeniem jest - oprócz rozwijania organizacji - by jednego dnia mieć własne gospodarstwo oraz zdobyć MBA.
| tego zdjęcia brakowało w poprzednim kolażu. zwrócono mi na to uwagę ;) a więc dołączam je tu! :D |
na skrzydłach opuściłam pokój w którym rozmawialiśmy, by podreptać w kierunku kolejnego miejsca, które miałam zamiar tego dnia odwiedzić...
p.s. szczegółowy zapis tej rozmowy znajdziesz w dziale rozmowy (którego jeszcze nie ma - bez paniki ;)) gdzieś w okolicach września i października.
Komentarze
Prześlij komentarz