Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
| oh, jedyne czego naprawdę nie znoszę w podróżowaniu po ugandzie to częste - jednak - kasowanie mnie po wyższej stawce niż tutejszych. czasami udaje mi się jechać za tyle ile powinnam, czasami jednak - ku oburzeniu reszty pasażerów i próbach przekonania kierowcy, że to nie fair, że zamiast 15 tysi płacę 20 - nie da się z tym nic zrobić. tzn. da - można czekać na kolejne matatu. wtedy jednak myślę o tych wszystkich sytuacjach, kiedy coś od kogoś tutaj dostałam, tak po prostu... 3 mango i 2 pomarańcze, opaskę z koralików w kolorach rasta, kolację, sernik mango, wodę, uśmiech, poradę, podwózkę, czas, cd z fimem o ugandzie (w dwóch kopiach), herbatę, gumy do żucia, ciasteczka, wi-fi... ...i milkę, wsiadam, płacę więcej i nie narzekam. w ten sposób wszechświat pozostaje w równowadze, i say. | oh, the only thing i really dislike about travelling round uganda is - yes - ripping me off quite often. sometimes i pay as much as locals do, but sometimes however - to disguise of other fellow passengers who try to argue with the driver to give me the balance and say it's just not fair that i pay 20k in place of 15k - there's nth one can do about that. i mean, you can wait till another taxi comes. but in such moments i think of all this situations, when i got sth from someone here just like that... 3 mangos and 2 organges, a hairband made of beets in rasta colours, a dinner, a mango cheese cake, water, a smile, an advice, a ride, time, a cd with a film about uganda (in two copies), tea, chewing gums, cookies, wi-fi... ...and so i keep silent, i get on the minibus, i pay more and i don't complain. in such a manner the universe keeps its balance, i say. |
Komentarze
Prześlij komentarz