Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
Wychodzić na dłuższy spacer, czy dłużej wygrzewać się pod kocykiem? Realne zimowe dylematy. Za 20 minut przestanie padać, mówi Pogoda&Radar. Za 25 minut mamy autobus bezpośrednio do lasu, mówi Jak Dojadę. I tak któreś z nas wyjdzie zaraz na godzinę z psem na spacer - bo zbliża się 14, mówi Kosmos. No więc zbieramy się. Ciepła herbata do termosu i już nas nie ma. I już jesteśmy na Alpejskiej. Od czego zacząć? Od kawy - reszta potem. Uniqalna Cafe - odkrycie tej zimy . Nie mogę doczekać się aż będzie ciepło, by móc w pełni wykorzystać potencjał tego miejsca - hamaki, huśtawki, zielona trawa. Póki co raczymy się przepysznym cappuccino - cieszę się wnętrzem, zastanawiam się, czy ta szafa grająca naprawdę potrafi coś jeszcze zagrać. Pomysł na spacer prosty - trochę tak jak poprzednio, ale inną trasą, a potem nie skręcamy tu, tylko idziemy tam i kończymy na pętli autobusowej. To nasz/mój czwarty wypad do Mazowieckiego Parku Krajobrazowego w ostatnich ...