stosuję tutaj czasami taką technikę, że gdy ktoś coś proponuje mówię tak. i to doprowadza mnie do - naprawdę - różnych miejsc i różnych sytuacji. dziś np. doprowadziło mnie do tego, że nie musiałam schodzić po śliskim gliniastym zboczu na szycie którego była ta restauracja, do której się powoli bo powoli ale jednak wdrapałam. spotkałam na górze ludzi którzy całkiem przypadkiem opuszczali miejsce dokładnie w tym samym momencie co ja. wcześniej mieliśmy miłą rozmowę więc nie zdziwiłam się zbytnio, gdy wchodząc już na ścieżkę w dół usłyszałam za plecami "hey, do you wanna a ride?" :)
TAK :) a potem, jak już byliśmy na dole w moim hotelu - calebas camp - ledwie weszłam - zobaczyłam managera i kucharza w łódce, pomachałam, bo tak uroczo wyglądali lewitując nad powierzchnią wody a oni na to, czy nie chcę z nimi popływać :)
TAK :) w ten sposób zaliczyłam również piękną wycieczkę po jeziorze bunyonyi :) niestety - nie potrafię w zdjęciach uchwycić uroku tego miejsca - bo jest naprawdę wyjątkowe. świetności pływania po jeziorze dodało to, że zmienialiśmy się wiosłowaniem i każdy po trochu przyczynił się do sukcesu ten malutkiej spontanicznej wyprawy :)
 |
| tutaj oczywiście nie wiosłuję, tylko się uśmiecham, wiosłuje mistrz "spanish omlette" |
Komentarze
Prześlij komentarz