Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
| shukri |
pojawiła się również shukri. studiuje w kampali, jest na drugim roku. pisze. chce w swoim kraju, jak wróci do niego po studiach, lub kiedyś później... ale na pewno wróci, założyć podobne stowarzyszenie do femrite. margaret pyta, skąd jest. z somalii. młyn na wodę. przyjdź w poniedziałek, weź tę książkę, przeczytaj ją a jak się spotkamy to porozmawiamy, o tym w jaki sposób mogłabyś napisać podobą w oparciu o opowieści kobiet z twojego kraju. książka o której mówi to rozmowy. ciężkie rozmowy. wyznania, dzielenie się swoimi historiami przemocy domowej, wypędzeń z domu, poczucia nieprzynależności nigdzie i dyskryminacji po prostu ze względu na płeć. shukri wzdycha. nie takie rzeczy... ale rozmowa im obu daje nadzieję i rozwiązanie. tak. tutaj ludzie skupieni są na rozwiązaniach. czapki z głów. w wolniejszej chwili pytam margaret o przykład książki wydanej przez femrite, która nie tylko jest zapisem rzeczywistości, ale której również udało się wpłynąć na kształt rzeczywistości. pokazuje beyond the dance - książkę o fgm (female genital mutilation), czyli o obrzezaniu dziewczynek i młodych kobiet... książka składa się z opowieści osób, które doświadczyły tego zabiegu. kupiłam ją. niestety nie mogę jej czytać. próbowałam, ale wymiękam po paru zdaniach. jest jednak ze mną. nie tylko sam proces tworzenia tej książki był oczyszczający dla kobiet, które podzieliły się swoim cierpieniem. książka ta podróżuje i jej fragmenty są odczytywane przy różnych okazjach, gdy femrite odwiedza społeczności, w których dokonuje się tego zabiegu (eufemistycznie rzecz ujmując) - po odczycie następuje dyskusja i pytanie - po co to wszystko? skoro przysparza cierpień, skoro okalecza, skoro powikłania czasami prowadzą do śmierci? książka stała się jedną z cegiełek zmiany, która tutaj zachodzi. w prawie ugandyjskim jest akt zabraniający fgm. pozostanie jednak martwym prawem, jeśli nie będzie stosowany i egzekwowany. dlatego informują o tym ludzi w małych wioskach a raczej wspólną lekturą książki starają się umotywować wprowadzenie zmian w lokalnych zwyczajach, wprowadzają perspektywę wcześniej nieobecną - perspektywę kobiety, której zabiera się to, co margaret określiła istostą kobiecości, perspektywę kobiety, która mówi o swoim cierpieniu na głos, na forum i ludzie po raz pierwszy mogą tego posłuchać i o tym porozmawiać. margaret mówi, że insirują ją ptaki. ich głos. pamięta jak będąc 5-letnią dziewczynką wdrapywała się na drzewo, by podpatrzeć je w gnieździe z bliska. ispirują ją teź ludzie, uwielbia spotykać nowe osoby. dlatego w całej swojej pracy najbardziej lubi dni takie jak ten. na pożegnanie wpisuje mi dedykację obok swojego wiersza w książce, którą kupiłam. feel the power of pen and support women's causes. i will. oh! taki dzień pisania i niespisywania | and there was shukri. shukri studies in kampala, she's after a second year. she writes. she wants to - upon her come back to her country when she's finished with her studies or maybe a bit later... but surely she'll come back - found a simmilar assosiation as femrite. margaret asked where she was from. from somalia. oh! so join us on monday, take this book, read it and when we meet we will talk on how you could write a similar book on the basis of women stories from your country. a book she mentiond is full of talks. tough talks. sharing stories about marrige violence about being chased away about feeling of not belonging to anywhere and about gender discrimination. shukri sighed. not only such things... but the talk between this two gives them both some sense of hope and a solution. yes, people here are focused on solutions. when it got a little bit more peaceful i asked margaret about one exapmle of a book published by femrite, that not only mirrors the reality but also made it possible to shape the reality. she shows then beyond the dance - a book on fgm - female genital mutilation - of young girls and women... the book is full of stories of those who experienced it all. i bought it. unfortunatly i cannot read it. i tried, but i must stop after a few sentences. but still - it is with me. not only there mere process of creating this book was a catharsis to this women, who decided to share their suffering. the book travels with femrite and its chapters are read out on different occasions when they visites communities that still apply fgm. the lecutre is followed by a discussion and a question stated to the audience - what is it all for? if it brings so much pain, if it results sometimes even with death? the book became part of the solution and a small piece of a change that is happening here right now. there is an act in ugandan law that prohibits fgm. it will stay a dead law if it stays not known, applyied and executed. that's why they go from one community to the other and inform peopl about it or rather by the means of common lecture they try to motivate people to change their local customs. and what is most important - they bring to light a perspctive that has never existed there before, a perspective of a woman who is deprived of what margaret called an essence of womanhood, a perspecitive of a woman who speaks aloud about her suffering and people for the first time can hear it and talk about it. margaret says that she is inspired by birds. by theirs voices. and she remmbers that when she was a 5 year old she would climb up a tree to look at them in their nest. she is inspired by people too and she always loves meeting new people. that's why what she likes the most about her job are days such as this one. on good-bye she writes a dedication for me in a book just bought - feel the power of pen and support women's causes. i will. oh! such a day of writing and not-writing-it-down. |
Komentarze
Prześlij komentarz