Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
Przyjechaliśmy do Seloliman w poszukiwaniu kolejnej inicjatywy przyjaznej środowisku, o której moglibyśmy z zapałem opowiadać po powrocie do Polski. Nie wiedzieliśmy, co spotkamy na miejscu, czy w ogóle warto tam jechać, czy może jednak lepiej zostać tam dłużej... zaczęliśmy już odliczać dni do pożegnania z Indonezją i każda taka decyzja okazywała się być strategiczną - dzień dłużej Tu, oznacza dzień krócej Tam. Postanowiliśmy więc dać jednodniową szansę centrum edukacji ekologicznej i pomknąć dalej w kierunku Bali.
Miejsce od razu powaliło nas z nóg. Na początku po prostu otoczeniem, w którym ludzie na co dzień pracują...
Miejsce od razu powaliło nas z nóg. Na początku po prostu otoczeniem, w którym ludzie na co dzień pracują...
...i odbywają pracownicze lunche w południe...
...albo spoglądają tęsknym okiem w kierunku mruczącego wulkanu, robiąc sobie chwilę przerwy między jednym warsztatem a drugim...
...lub też doglądają ogródków organicznych, które stanowią część inspiracyjną warsztatów rolniczych
...czy po prostu prowadzą prelekcje na tle bayan tree, które zdaje się lewitować w powietrzu.
Dzień, w którym pojawiliśmy się w Seloliman, był chyba ostatnią chwilą, kiedy odczuliśmy uroki ramadanu - większość ekspertów była jeszcze na urlopie :( Oferowane na stronie warsztaty z "global warming", "herbal medicines" i "micro hydro" nie ruszyły jeszcze z kopyta po idul fitri. Pozostało nam więc chwytać chwilę i aranżować spacer do małej elektrowni wodnej, która zasila okoliczne gospodarstwa, bez eksperckiego komentarza, w towarzystwie Mediego - pracownika PPLH Seloliman, który jednocześnie mieszkał kilkaset metrów stąd.
...aha i nie zapomnieliśmy oczywiście o relaksie - po męczących miastach, korkach i ryku silników tutaj nasze uszy i płuca odpoczywały, a oczy cieszyły się do wszechogarniającej zieleni.
...albo spoglądają tęsknym okiem w kierunku mruczącego wulkanu, robiąc sobie chwilę przerwy między jednym warsztatem a drugim...
...lub też doglądają ogródków organicznych, które stanowią część inspiracyjną warsztatów rolniczych
...czy po prostu prowadzą prelekcje na tle bayan tree, które zdaje się lewitować w powietrzu.
Dzień, w którym pojawiliśmy się w Seloliman, był chyba ostatnią chwilą, kiedy odczuliśmy uroki ramadanu - większość ekspertów była jeszcze na urlopie :( Oferowane na stronie warsztaty z "global warming", "herbal medicines" i "micro hydro" nie ruszyły jeszcze z kopyta po idul fitri. Pozostało nam więc chwytać chwilę i aranżować spacer do małej elektrowni wodnej, która zasila okoliczne gospodarstwa, bez eksperckiego komentarza, w towarzystwie Mediego - pracownika PPLH Seloliman, który jednocześnie mieszkał kilkaset metrów stąd.
...aha i nie zapomnieliśmy oczywiście o relaksie - po męczących miastach, korkach i ryku silników tutaj nasze uszy i płuca odpoczywały, a oczy cieszyły się do wszechogarniającej zieleni.
z.
Komentarze
Prześlij komentarz