Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
Medi (na zdjęciu poniżej) zgodził się, by oprowadzić nas po okolicy. Celem naszej podróży była hydroelektrownia, ale produktem ubocznym była nauka o roślinach rosnących/uprawianych w tej okolicy.
Super frajdę sprawiło nam chodzenie po groblach pól ryżowych i wąskich murkach, którymi płynął wartki strumyk zasilający hydroelektrownię. W końcu zrozumieliśmy jak rośnie ryż, co dla Mediego, było niezłym zaskoczeniem - nie wiedzieć, jak wyglądają dojrzałe kłosy ryżu???
W okolicy Seloliman na jednej rzeczce powstały dwie małe hydroelektrownie - jedna o mocy 25W (na zdjęciu powyżej) oraz 20W (poniżej). Zasilają parę gospodarstw oraz centrum edukacyjne, a nadwyżki sprzedawane są do publicznej sieci.
A tutaj niespodziewana radość! Kępa czterolistnych koniczynek! Nie jestem pewna, czy udało się nam wytłumaczyć Mediemu ze zrozumieniem, dlaczego na widok czegoś tak pospolitego jak koniczyny kwiczymy z radości i tak bardzo się nimi jaramy :)
Super frajdę sprawiło nam chodzenie po groblach pól ryżowych i wąskich murkach, którymi płynął wartki strumyk zasilający hydroelektrownię. W końcu zrozumieliśmy jak rośnie ryż, co dla Mediego, było niezłym zaskoczeniem - nie wiedzieć, jak wyglądają dojrzałe kłosy ryżu???
W okolicy Seloliman na jednej rzeczce powstały dwie małe hydroelektrownie - jedna o mocy 25W (na zdjęciu powyżej) oraz 20W (poniżej). Zasilają parę gospodarstw oraz centrum edukacyjne, a nadwyżki sprzedawane są do publicznej sieci.
A tutaj niespodziewana radość! Kępa czterolistnych koniczynek! Nie jestem pewna, czy udało się nam wytłumaczyć Mediemu ze zrozumieniem, dlaczego na widok czegoś tak pospolitego jak koniczyny kwiczymy z radości i tak bardzo się nimi jaramy :)
z.
Komentarze
Prześlij komentarz