Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
Po doświadczeniu z Esfahanu staramy się nie zaglądać do przewodnika. Korzystamy z mapy i GPS-a, wyszukujemy informacje w internecie, ale nie mamy w głowie Shirazu poukładanego od A do Z na dwóch stronach. Trochę się oszukujemy, gdy "idziemy na spacer w nieznane" i "odkrywamy" takie genialne miejsce jak relikwia i grobowiec Shah-e-Cheragh. Ogromny dziedziniec okalany pięknymi fasadami, tonący w wyjątkowym wieczornym oświetleniu. Wnętrze wyłożone lustrzaną mozaiką - spotykaną tylko w Iranie. Czuję się, jakbym dowiadywała się nieznanych nikomu tajemnic - a to tylko dlatego, że nie mam w głowie słów, jakimi opisano to miejsce w przewodniku, który "opuszczoną planetę" zaludnił setkami turystów poszukujących łatwej drogi do odkrycia skarbów.
Jeśli mamy jakiś styl podróżowania, to jednym z jego wyznaczników jest znajdowanie wszelkich możliwych parków i spędzanie w nich czasu na czytaniu książek (o Iranie, o Rosharze ;)) i przyglądaniu się zachodzącym w tych przestrzeniach interakcjom społecznym. W Szirazie znaleźliśmy do tego celu świetny punkt - w okolicach grobowca Hafeza. To kolejne, prawie pielgrzymkowe miejsce, owiane aurą sufizmu, które odwiedzamy w trakcie tej podróży.
Klimat jest tutaj jednak dużo mniej mistyczny, niż np. w Konii, tak jak i poezja Hafeza jest czymś na pograniczu głębokich rozważań o boskości i bardzo ziemskich (choć nie przyziemnych) wyznań miłosnych.
p.s. Tutaj znalazłam wybór wierszy Hafeza http://www.literaturaperska.com/hafez/ohafezie.html tak, by się zadumać i szukać tej dwoistości w jego poezji :)
Jeśli mamy jakiś styl podróżowania, to jednym z jego wyznaczników jest znajdowanie wszelkich możliwych parków i spędzanie w nich czasu na czytaniu książek (o Iranie, o Rosharze ;)) i przyglądaniu się zachodzącym w tych przestrzeniach interakcjom społecznym. W Szirazie znaleźliśmy do tego celu świetny punkt - w okolicach grobowca Hafeza. To kolejne, prawie pielgrzymkowe miejsce, owiane aurą sufizmu, które odwiedzamy w trakcie tej podróży.
Klimat jest tutaj jednak dużo mniej mistyczny, niż np. w Konii, tak jak i poezja Hafeza jest czymś na pograniczu głębokich rozważań o boskości i bardzo ziemskich (choć nie przyziemnych) wyznań miłosnych.
p.s. Tutaj znalazłam wybór wierszy Hafeza http://www.literaturaperska.com/hafez/ohafezie.html tak, by się zadumać i szukać tej dwoistości w jego poezji :)
Komentarze
Prześlij komentarz