Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
Z wypadu do Meknes najbardziej zapamiętam drogę tam i spowrotem - reszta zaczyna się powtarzać. Targ, meczety, tysiące rzeczy wystawione na sprzedaż, dobre jedzenie i wściekle błękitne niebo.
Aby się dostać z Fez do Meknes - można wybrać pociąg (40 minut) lub autobus (1,5h). Gdy zaczęliśmy doliczać, ile czasu zajmie nam dojazd na dworzec "PKP" i ile z tamtego dworca do mediny... wyszło nam, że jednak nie warto. A przy okazji będziemy mogli kupić bilety na następy dzień do Chefchaouen.
Na dworcu standard - przed budynkiem stoją taksówki i naganiacze - where are you going - marrakesh? Przemykamy sprawnie pomiędzy nimi, w środku rozglądamy się i w przypadkowym okienku pytam - Meknes?
Pan przerywa rozmowę, bierze nas ze sobą, szybko idziemy za nim i okazuje się, że prowadzi nas do autokaru, który przy bramie wyjadowej już grzeje silnik do drogi. Szybko kupujemy bilety - 15MAD - wskakujemy do środka i już.
Powrotny autobus złapaliśmy równie szybko - ledwo weszliśmy na plac dworca, a z autobusu, który już był w ruchu, sprzedający bilety krzyknął - Fes? No więc - wskakujemy i tyle nas widzieli.
Czy na trasie Fez - Meknes tak często kursują autobusy? Czy mamy farta i synchron?
Aby się dostać z Fez do Meknes - można wybrać pociąg (40 minut) lub autobus (1,5h). Gdy zaczęliśmy doliczać, ile czasu zajmie nam dojazd na dworzec "PKP" i ile z tamtego dworca do mediny... wyszło nam, że jednak nie warto. A przy okazji będziemy mogli kupić bilety na następy dzień do Chefchaouen.
Na dworcu standard - przed budynkiem stoją taksówki i naganiacze - where are you going - marrakesh? Przemykamy sprawnie pomiędzy nimi, w środku rozglądamy się i w przypadkowym okienku pytam - Meknes?
Pan przerywa rozmowę, bierze nas ze sobą, szybko idziemy za nim i okazuje się, że prowadzi nas do autokaru, który przy bramie wyjadowej już grzeje silnik do drogi. Szybko kupujemy bilety - 15MAD - wskakujemy do środka i już.
Powrotny autobus złapaliśmy równie szybko - ledwo weszliśmy na plac dworca, a z autobusu, który już był w ruchu, sprzedający bilety krzyknął - Fes? No więc - wskakujemy i tyle nas widzieli.
Czy na trasie Fez - Meknes tak często kursują autobusy? Czy mamy farta i synchron?





Komentarze
Prześlij komentarz