Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
Idę za opowieścią Willego Smitsa, który na TEDx opowiadał o działaniach społeczności lokalnych na Borneo. Te społeczności organizują się, żeby odbudowywać i utrzymywać las równikowy. Wzruszenie, inspiracja i ciekawość całego procesu doprowadziły mnie tutaj. Ale to nie wszystko.
Zuza śniła o Borneo. Z tego snu powstał pomysł wyjazdu i odwiedzenia tej wyspy i jej mieszkańców. Powstał pomysł kampanii, która ma pokazać ludzi z globalnego Południa mówiących o doświadczanych przez nich zmianach klimatu i działaniach, które mają je powstrzymać. Moglibyśmy to zaprezentować w Warszawie w listopadzie, kiedy będzie konferencja klimatyczna ONZ i Power Shift. Po moim wyjeździe do Indii, po wyjeździe Zuzy do Ugandy, nie chciałem się rozstawać na 6 tygodni. Ważne jest dla mnie to, że jedziemy razem. No i robimy tutaj projekt.
Interesuje mnie, co ludzie myślą o świecie, którego doświadczają. Jakie mają wartości, jak żyją, jakie są ich relacje rodzinno-przyjacielskie, gdzie pracują, jak udaje im się żyć w różnorodności, jakie widzą skutki zmian klimatu i co o nich myślą. A do tego kuchnia, lokalne święta, rękodzieło i sztuka.
Będzie, co będzie. Teraz to wszystko jest w zasięgu ręki.
Zuza śniła o Borneo. Z tego snu powstał pomysł wyjazdu i odwiedzenia tej wyspy i jej mieszkańców. Powstał pomysł kampanii, która ma pokazać ludzi z globalnego Południa mówiących o doświadczanych przez nich zmianach klimatu i działaniach, które mają je powstrzymać. Moglibyśmy to zaprezentować w Warszawie w listopadzie, kiedy będzie konferencja klimatyczna ONZ i Power Shift. Po moim wyjeździe do Indii, po wyjeździe Zuzy do Ugandy, nie chciałem się rozstawać na 6 tygodni. Ważne jest dla mnie to, że jedziemy razem. No i robimy tutaj projekt.
Interesuje mnie, co ludzie myślą o świecie, którego doświadczają. Jakie mają wartości, jak żyją, jakie są ich relacje rodzinno-przyjacielskie, gdzie pracują, jak udaje im się żyć w różnorodności, jakie widzą skutki zmian klimatu i co o nich myślą. A do tego kuchnia, lokalne święta, rękodzieło i sztuka.
Będzie, co będzie. Teraz to wszystko jest w zasięgu ręki.
a.
Komentarze
Prześlij komentarz