Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
Siedzimy przed hotelem. Czekamy na osobę, której imienia nie zapamiętałam. Pracuje jako wolontariusz w Fauna Flora International - Indonesia. Zaoferował, że jeśli zapłacimy za samochód i benzynę, to podwiezie nas do wioski, z którą współpracują jako FFI. W wiosce tej ludzie uzyskali prawo do tego, by las, który ich otacza, stał się tzw. "community forest" (lasem społecznościowym). Oznacza to, że nie zostanie wycięty (np. na potrzeby przemysłu rolniczego lub kopalnianego). Oznacza to również że oni sami nie mogą wycinać tych drzew. Mogą jednak korzystać ze wszelkich innych jego zasobów - wody, roślin leczniczych, owoców lasu. Mogą tam tworzyć eko-turystyczne lodże. Mogą rozkręcać małe biznesy we współpracy z lasem.
To rozwiązanie jest być może jedyną szansą na to, by na Borneo ostały się lasy, do których ludzie będą mieli swobodny dostęp. Obecnie wszystkie tereny, które nie są parkami narodowymi, stopniowo zamieniają się w plantacje palmy olejowej.
Jedziemy tam, by zobaczyć z bliska, jak ten system działa. Nie do końca wiemy, co nas czeka. Pewnie spotkanie z szefem wioski, pewnie rozmowy z młodymi ludźmi, którzy zainicjowali starania o las społecznościowy. Pewnie trudności komunikacyjne - staramy się im zaradzić na zapas tłumacząc pytania w google translatorze, póki jeszcze mamy dostęp do internetu - w jaki sposób korzystasz z lasu, co zmieniło się tutaj w ostatnich latach odkąd las ma status społecznościowego, czy wyrażasz zgodę na wykorzystanie twojego wizerunku w materiałach edukacyjnych...
To rozwiązanie jest być może jedyną szansą na to, by na Borneo ostały się lasy, do których ludzie będą mieli swobodny dostęp. Obecnie wszystkie tereny, które nie są parkami narodowymi, stopniowo zamieniają się w plantacje palmy olejowej.
Jedziemy tam, by zobaczyć z bliska, jak ten system działa. Nie do końca wiemy, co nas czeka. Pewnie spotkanie z szefem wioski, pewnie rozmowy z młodymi ludźmi, którzy zainicjowali starania o las społecznościowy. Pewnie trudności komunikacyjne - staramy się im zaradzić na zapas tłumacząc pytania w google translatorze, póki jeszcze mamy dostęp do internetu - w jaki sposób korzystasz z lasu, co zmieniło się tutaj w ostatnich latach odkąd las ma status społecznościowego, czy wyrażasz zgodę na wykorzystanie twojego wizerunku w materiałach edukacyjnych...
z.
Komentarze
Prześlij komentarz