Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
Tego się nie dowiemy. Będziemy mogli to sobie tylko wyobrażać - nie będzie nas tu już, gdy Ramadan się skończy. Czy na tych pustych straganach pojawią się świeże potrawy? Ile osób będzie jadło na mieście? Czy tyle samo będzie wyprzedaży i sklepów z ubraniami po promocyjnych cenach? Jak będzie wyglądać ta szkoła, w której cieniu się skryliśmy, szukając spokojnego i cichego miejsca na śniadanie w południe? Czy wieczorami tak samo tętniące życiem będzie to miasto jak teraz? Kiedy zostanie uruchomiona ta karuzela? W trakcie pierwszego spotkania z Ketapang karuzela sprawiała wrażenie opuszczonej, od dawna niewykorzystywanej... potem pojawiło się skojarzenie, że to może atrakcja w stylu "Promise land" - ustawiona przez ludzi z nowootwieranej tutaj w okolicy elektrowni węglowej. Teraz jesteśmy prawie przekonani, że ożyje wraz z Idul Fitri, ale nie możemy być tego pewni. Nie będzie nas tu już.
| Czy takie pojazdy będą jeździć ulicami Sukadany, gdy ramadan się skończy? |
z.
Komentarze
Prześlij komentarz