Przejdź do głównej zawartości

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

#7 Tarnogóra - Zwierzyniec

 Start jak zwykle (11?) - tym razem ze względu na suszenie namiotu :) deszcz nie padał, ale wilgotność taka, że wszystko i tak mokre - namiot, tropik, pranie :) uroki życia w drodze! Humorki niemrawe (małe śniadanko) ale ruszamy w trasę.

Pierwszą atrakcją na drodze stał się nieoczekiwanie MOR tuż przed zalewem Nielisz. Stajemy na chwilę odpoczynku, patrzę na mapę - o! 20m stąd jest restauracja! Słabo oznaczona, upewniamy się dzieciaków, które okupują ławeczki MORu - tak, jest tam restauracja. Z lekką niepewnością idziemy w kierunku budynku, na którym nie ma oznaczenia, że tu się je. Jest za to napis „Centrum Integracji Społecznej” oferujące różne usługi - od naprawiania maszyn, po organizację wesel. Stołówka codziennie zapewnia inne dania, w sumie nic dla nas - ale: fryteczki i surówka są wszędzie. I kawa również. Wszystko prze-py-szne. 

Cieszę się z tego, że w końcu ktoś łączy kropki - i takie miejsca przystankowe na trasie Green Velo są tam, gdzie jest też lokalna ekonomia społeczna. Niby oczywiste, a nie spotykamy tego często. 

Dalej czeka nas przyjemny zjazd w dół przy Zalewie Nielisz, przejazd przez wąskie gardło - gdzie po dwóch stronach widzimy wodę, urokliwa kapliczka przy drodze i dalej pagórki. 


Taki dzień, który wiedzieliśmy jak się rozpocznie, ale nie wiedzieliśmy, co dalej z nim zrobimy - przystanek w Szczebrzeszynie? Odwiedziny w Guciowie? Wypad do Zamościa? Nocleg w Zamościu? Namioty w Roztoczańskim Parku? Czy nad Stawami Echo?

Wylądowalismy w ośrodku Echo, w domku z dykty za 90plnów :) i jeszcze zdążyliśmy spłynąć Wieprzem - cudownym, leniwym, wijącym się w zieleni Wieprzem. 



Nim się ściemniło wróciliśmy do domu, obkupieni dodatkowo w Biedrze zaopatrzonej chyba absolutnie pod kątem przyjezdnych z Warszafki - desery kokosowe, czekolada, awokado i mailnowe pomidorki na poranne guacamole. 

Dzień jak codzień - pożegnał nas totalny zachód słońca nad pustym polem namiotowym Echo. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opłotkami Kampinosu: Sochaczew --> Nowy Dwór Mazowiecki

Osobiście zachwyciły mnie: Sochaczew - okolice Zamku, z promenadą i miło usytuowaną kawiarnią nad Bzurą Bzura i ścieżka wijąca się prawym brzegiem rzeki …i w zasadzie cała trasa od Sochczewa do Śladowa - rozmaite nawierzchnie - od asfaltu, po fajne miękkie leśne podłoże, ścieżkę prowadzącą wałem i porządne szuterki Asfalt wijący się wzdłuż kampinoskiego szlaku rowerowego (który daje ulgę od „mazowieckich piasków") ...i Rezerwat Rybitew! Najbardziej klimatyczne i dzikie, pozostawione sobie, miejsce na trasie. …plus maki i chabry! Jak się przygotować (z dedykacją dla Zioła :D): 1 - Uważność na to, by wyłapać dobry moment na wypad rowerowy. śledzenie pogody i sprawdzanie, jak to się ma do obłożenia pracą. Jeśli można wziąć dzień wolnego i słońce ma świecić - to jedziemy! 2 - Pomysł na trasę. Po czym poznać, że dobry? Gdy skanując np. mapę wzrokiem, coś w środku kliknie i poczujesz nagły wzrost zainteresowania i motywacji :) Korzystanie z kolei, by przetransportować się z miejsca A do...

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

Pociągiem na przełomie roku

Rok skończyliśmy niekonwencjonalnie. Rok skończyliśmy bardzo prosto.  Nie pojechaliśmy na Maltę, nie pojechaliśmy na Maderę ani na Majorkę. Wszystkie wyspy na "em" jeszcze kiedyś odwiedzimy. Na przełomie roku postawiliśmy na odwiedzanie ludzi i na odwiedzenie Morza.  Mieliśmy dwa tygodnie i wykorzystaliśmy je do cna. Zaskakujące - bardzo pomogły nam w tym koleje ;) Na trasie Warszawa - Zielona Góra - Poznań - Kaliska - Hel - Bydgoszcz - Grudziądz - Zielona Góra - Warszawa nie zaliczyliśmy w zasadzie żadnych znaczących opóźnień! Bez niespodzianek, bez wpadek, bez nerwowych zwrotów akcji - tak toczył się nasz Tour de Pologne na przełomie roku.  Rewelacje wyjazdu: - Termy w Poznaniu i basen na otwartym powietrzu podczas gdy dookoła śnieg a ponad wodą unosi się para i mgła. Przejście z sauny do sauny po śniegu i wygrzewanie się w cieple, wpatrując się w iglaki za panoramicznym oknem.  - Cudowny, społeczny czas w okolicach Sylwestra, w okolicy gdzie tylko las, jeziora i ż...