Dzień regeneracji - zjedliśmy śniadanie nad jeziorkiem, zrobiliśmy tylko 40km po najbliższej okolicy... i znów wyjechaliśmy o 11.
Adamowi zależało na odwiedzeniu Dubeczna - gdzie podczas wojny została przesiedlona część jego rodziny z Wielkopolski. A mi zależało na odwiedzeniu Sobiboru - dotychczas nie byłam nigdy w miejscu tego rodzaju, zawsze uważałam, że nie udźwignę emocji związanych z takim masowym cierpieniem.
Oba te doświadczenia były ciekawe. Dubeczno - małe miasteczko, z hutą szkła dającą pracę wielu osobom z okolic Włodawy. Z dobrze zaopatrzonym sklepikiem, gdzie kupiliśmy wszystko co trzeba na idealne drugie śniadanie: arbuza, banany, czekoladę, mus owsiano-wiśniowo-kakaowy i sok pomidorowy. Gdzie znaleźliśmy miejsce na zjedzenie przedniego posiłku? W cieniu drzew przy Domu Kultury #everydayTęcza
Muzeum Byłego Obozu Zagłady było zamknięte (poniedziałek!), ale w jego okolicy i tak spędziliśmy sporo czasu - spacerem wokół tablic z cytatami świadków historii, Drogą do Nieba, w kierunku przestrzennego monumentu usypanego z ton białych kamieni ogrodzonych niskim murkiem z ciemnych kamieni. Może dobrze że było zamknięte - i tak poruszyło mnie głęboko, do łez.
A dziś w nocy ma spaść pierwszy deszcz podczas tego wyjazdu - czy to początek końca idealnej pogody?




Komentarze
Prześlij komentarz