Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
W wioskach w okolicy Peshawaru (na zachód od Lahore, przy granicy z Afganistanem) zginęło kilkadziesiąt osób. Ale o tym nie usłyszycie w wiadomościach. Główną przyczyną śmierci tych osób były intensywne opady deszczu. Dachy wielu domostw zawaliły się pod naporem ciężkiej wody, lejącej się z nieba przez całą noc jak z cebra. Cicha śmierć podczas snu - nie odbiła się echem w międzynarodowych mediach.
Pakistan jest czołówce krajów, które narażone są na dotkliwe skutki zmiany klimatu. Ze względu na zmieniające się wzorce pogodowe musi radzić sobie i z suszą i powodzią jednocześnie. Widać to nawet na przykładzie tych dwóch wydarzeń, które przytoczyłam. Tam, gdzie zazwyczaj było ciepło i sucho, jest jeszcze cieplej i jeszcze bardziej sucho. Tam gdzie zazwyczaj było dużo opadów jest ich jeszcze więcej. Do tego stopnia, że ludzie przestają sobie z tym radzić. Strategie odpowiadania na suszę czy powódź wypracowane przez tysiąclecia tracą moc, są nieskuteczne.
I niestety z tego względu umierają ludzie. Nie jest to tego typu śmierć jak w zamachu terrorystycznym - niespodziewana, tragiczna, jak z horroru. Media nie radzą sobie z szybkim wskazaniem osób odpowiedzialnych. Zmiana klimatu nie wysyła komunikatu do mediów, tak jak robią to talibowie czy ISIS. Nikt nie ułatwia informowania o stanie rzeczy. Kto będzie w dwukolumnowym artykule w gazecie tłumaczył, że powódź ma miejsce ze względu na zmianę klimatu, ze względu na zwiększoną koncentrację CO2 w atmosferze, ze względu na emisje powstałe w wyniku działalności człowieka, ze względu na gospodarkę opartą na węglu i ropie naftowej, ze względu na interesy garstki osób, które godzą z dobrobyt ludzkości... ? Dlatego pomyślałam, że napiszę o tym na blogu z podróży.
I nie mogę nie polecić jednego serwisu w języku polskim, który dobrze tłumaczy kwestie zmiany klimatu >> naukaoklimacie.pl
Wejdź tam, jeśli przejęły cię te wiadomości z Pakistanu. Wejdź tam, jeśli powiątpiewasz w sensowność przypisywania lokalnym wydarzeniom łatki zmiany klimatu. Wejdź tam ot tak po prostu. Każdy znajdzie tam coś dla siebie :)
P.S. Myślę też, że znaczące jest to, że tutaj w Pundżabie, w Lahore nie doświadczamy żadnej z tych trudności, z którymi mierzą się ludzie w innych regionach Pakistanu. Będąc tutaj mogłabym nie zauważyć wyzwań, z jakimi mierzy się tej kraj. Mamy wodę (oprócz wodociągów korzysta się też ze zbiorników gromadzących deszczówkę). Mamy prąd (wiele miejsc korzysta z paneli fotowoltaicznych, by uniezależnić się od przerw w dostawie elektryczności z sieci. Inne miejsca korzystają z generatorów na benzynę. Tak czy owak nawet jak prądu nie ma, to jest).
Jest ciepło, ale suszy nie ma (parki podlewane są systemem nawadniania kropelkowego, toną w zieleni).
W samym Lahore jest 25 uniwersytetów - kontrastuje to znacząco z liczbą dzieci, która w Beludżystanie nie chodzi do szkoły (w jednym z artykułów w Dawn podano, że to nawet 80%). W Pundżabie skupia się władza i troska, inne prowincje buntują się przeciwko tej centralizacji. Taki rozdźwięk również nie pomaga w skutecznym odpowiadaniu na wyzwania, jakie pojawiają się w związku ze zmianą klimatu. Lekcja z tego doświadczenia: by poradzić sobie z wyzwaniami globalnymi potrzebujemy nie tylko solidarności na poziomie globalnym, ale i solidarności na poziomie lokalnym/regionalnym. Na każdym z nich powinniśmy dążyć do dostrzegania potrzeb innych, dostrzegania nierówności i ich niwelowania. Trochę patos, ale czuję to mocno.
W Karachi zaś (na południe od Lahore, nad morzem Arabskim / Oceanem Indyjskim) ludzie cierpią suszę. W tym kilkunastomilionowym mieście wyschły studnie, skończyły się zasoby wody pitnej, tysiące osób nie mają wody w kranach. Rząd próbuje dystrybuować wodę. Ludzie czekają w kolejkach z pustymi baniakami w rękach, ale dla wielu osób wody nie starcza. Tak, dzisiaj znów jest 30 stopni, ale wody nie będzie. Ludzie tracą cierpliwość. Zaczynają protestować. I o tym jest ten film (Channel 4 News: Karachi's climate change disaster). Krótki, obejrzyj.
Pakistan jest czołówce krajów, które narażone są na dotkliwe skutki zmiany klimatu. Ze względu na zmieniające się wzorce pogodowe musi radzić sobie i z suszą i powodzią jednocześnie. Widać to nawet na przykładzie tych dwóch wydarzeń, które przytoczyłam. Tam, gdzie zazwyczaj było ciepło i sucho, jest jeszcze cieplej i jeszcze bardziej sucho. Tam gdzie zazwyczaj było dużo opadów jest ich jeszcze więcej. Do tego stopnia, że ludzie przestają sobie z tym radzić. Strategie odpowiadania na suszę czy powódź wypracowane przez tysiąclecia tracą moc, są nieskuteczne.
I niestety z tego względu umierają ludzie. Nie jest to tego typu śmierć jak w zamachu terrorystycznym - niespodziewana, tragiczna, jak z horroru. Media nie radzą sobie z szybkim wskazaniem osób odpowiedzialnych. Zmiana klimatu nie wysyła komunikatu do mediów, tak jak robią to talibowie czy ISIS. Nikt nie ułatwia informowania o stanie rzeczy. Kto będzie w dwukolumnowym artykule w gazecie tłumaczył, że powódź ma miejsce ze względu na zmianę klimatu, ze względu na zwiększoną koncentrację CO2 w atmosferze, ze względu na emisje powstałe w wyniku działalności człowieka, ze względu na gospodarkę opartą na węglu i ropie naftowej, ze względu na interesy garstki osób, które godzą z dobrobyt ludzkości... ? Dlatego pomyślałam, że napiszę o tym na blogu z podróży.
I nie mogę nie polecić jednego serwisu w języku polskim, który dobrze tłumaczy kwestie zmiany klimatu >> naukaoklimacie.pl
Wejdź tam, jeśli przejęły cię te wiadomości z Pakistanu. Wejdź tam, jeśli powiątpiewasz w sensowność przypisywania lokalnym wydarzeniom łatki zmiany klimatu. Wejdź tam ot tak po prostu. Każdy znajdzie tam coś dla siebie :)
P.S. Myślę też, że znaczące jest to, że tutaj w Pundżabie, w Lahore nie doświadczamy żadnej z tych trudności, z którymi mierzą się ludzie w innych regionach Pakistanu. Będąc tutaj mogłabym nie zauważyć wyzwań, z jakimi mierzy się tej kraj. Mamy wodę (oprócz wodociągów korzysta się też ze zbiorników gromadzących deszczówkę). Mamy prąd (wiele miejsc korzysta z paneli fotowoltaicznych, by uniezależnić się od przerw w dostawie elektryczności z sieci. Inne miejsca korzystają z generatorów na benzynę. Tak czy owak nawet jak prądu nie ma, to jest).
| Beludżystan, tam również popularne są panele fotowoltaiczne. Ten pustynny stan ma idealne warunki do czerpania energii ze słońca. |
Jest ciepło, ale suszy nie ma (parki podlewane są systemem nawadniania kropelkowego, toną w zieleni).
| Park Bagh-e-Jinnah, Lahore. Miejsce wtychnienia dla zmęczonych pyłem i klaksonami |
Komentarze
Prześlij komentarz