Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
Z tymi widokami wiąże się taki szmat historii, że nie będę nawet próbowała jej streścić i robić skrótu skrótu. Odwiedzanie tych sztandarowych miejsc było ciekawym doświadczeniem - mierzenie się ze swoimi wyobrażeniami, konfrontowanie ze wspomnieniami, próby znalezienia wyjątkowej perspektywy, które spełzły (póki co) na niczym. To jednak są ładne widoki. Może zainspirują kogoś do sprawdzenia ich na własne oczy.
| Szkoda, że Państwo nie mogą tego usłyszeć. W tym momencie muezini z paru meczetów w okolicy śpiewali a ich głosy nakładały się na siebie w kakafonicznym dialogu. Na zdjęciu: Niebieski Meczet. |
| Aya Sofia. Wpływy ilu kultur możesz zobaczyć na tym obrazku? |
| Aya Sofia - odjazdowy miks |
| Taksim z oddali. Nie dotarliśmy tam ostatecznie ;) |
| Z tego miejsca zapamiętam morski zapach Bosforu zmieszany ze spalinami i dymem pieczonych kasztanów. |
| Sultanahmet prawie pusty. Może to pora roku, może pamięć wybuchu sprzed miesiąca. |
| Grand Bazaar. Dużo rzeczy, wiele kiczu, parę ładnych okazów, większość strasznie droga. I po co? |
Ale super :) I jedzenie na Insta wygląda pycha. Powodzenia!
OdpowiedzUsuń