Przejdź do głównej zawartości

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

Codziennie przemierzamy 100 kilometrów

Stambuł zachwycił nas swoim transportem publicznym i projektowaniem przestrzeni miejskich. Codziennie przemierzamy blisko 100 km jadąc z Pendik'u do dzielnic centralnych. Zajmuje nam to trochę czasu, ale jest zaskakująco sprawne, zrozumiałe i przyjemne. Adam wyczytał, że w 2003 było 45 km podziemnej sieci metra, w 2010 już 145 km, do 2019 siatka wydłuży się do 400km, a w 2023 do 700km!


Pierwsze spotkanie z tranposrtem publicznym nie wskazywało jednak na to, że w ostatecznym rozrachunku tak pozytywnie ocenimy ten system. Prześmieszni byliśmy w naszej bezradności, gdy próbowaliśmy po raz pierwszy wsiąść do tzw. metrobusu. Metrobus, to szybki autobus, który jeździ po wydzielonym pasie pośrodku trzy i czteropasmówek oplatających cały Stambuł. Jeździ tak często, że w ciągu jednej minuty podjeżdża na przystanek parę pojazdów. W godzinach porannego i wieczornego szczytu trudno jednak zmieścić się do środka. Tym trudniej jest dwójce z dwoma dużymi plecakami. Przez parę minut jak mrówki chodziliśmy od jednego autobusu do drugiego. W końcu jednak do n-nastego się zmieściliśmy. Potem jeszcze tylko 3 przesiadki i byliśmy w domu Hasana.

Ludzie czekają na swój autobus. Kursują bardzo często,
więc nawet jeśli nie dostaniesz się do jednego czy drugiego,
za chwilę przyjedzie czwarty i piąty...

Potem było już tylko lepiej, a codzienne podróże umilały nam piękne mozaiki na ścianach stacji metra i obserwowanie jak różnią się między sobą mieszkańcy i mieszkanki Istambułu. Kobiety w chustach na głowie, kobiety bez chust na głowie, roześmiane, zmęczone i śpiące, mężczyźni modlący się w drodze, mężczyźni przez telefon załatwiający interesy z laptopem na kolanach, chłopcy grający w strzelanki na smartphonach, pary obejmujące się, osoby zachowujące między sobą dystans. Aha - i nie zapominamy o tym, że ekrany w metrze nie pokazują wiadomości, nowości w kinie czy angielskich słówek dnia. W metrze wyświetlane są filmiki z kociakami i małymi pieskami. Część osób wspólnie się uśmiecha na ten widok, część zdecydowanie ignoruje. W metrze spotkasz każdego.

Czy ta mozaika nie przypomina Ci mozaiki
z Metra Politechnika? Tutaj jest coś na rzeczy.

Szczegóły praktyczne: Mamy dwie karty miejskie (10 lira / karta), które można zwrócić i otrzymać kaskę z powrotem (przy wyjeździe z Istambułu zapomnieliśmy tego zrobić, więc może skorzystamy z nich w drodze powrotnej). Korzystanie z nich opłaca się badziej niż kupowanie żetonów (alternatywny system biletowy). Dzięki karcie kolejne podróże są tańsze (zamiast np. 4 lirów płacimy 1,65 lub 2,60 - choć jeszcze nie ustaliliśmy ze 100% pewnością od czego zależą różnice w cenie :))

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opłotkami Kampinosu: Sochaczew --> Nowy Dwór Mazowiecki

Osobiście zachwyciły mnie: Sochaczew - okolice Zamku, z promenadą i miło usytuowaną kawiarnią nad Bzurą Bzura i ścieżka wijąca się prawym brzegiem rzeki …i w zasadzie cała trasa od Sochczewa do Śladowa - rozmaite nawierzchnie - od asfaltu, po fajne miękkie leśne podłoże, ścieżkę prowadzącą wałem i porządne szuterki Asfalt wijący się wzdłuż kampinoskiego szlaku rowerowego (który daje ulgę od „mazowieckich piasków") ...i Rezerwat Rybitew! Najbardziej klimatyczne i dzikie, pozostawione sobie, miejsce na trasie. …plus maki i chabry! Jak się przygotować (z dedykacją dla Zioła :D): 1 - Uważność na to, by wyłapać dobry moment na wypad rowerowy. śledzenie pogody i sprawdzanie, jak to się ma do obłożenia pracą. Jeśli można wziąć dzień wolnego i słońce ma świecić - to jedziemy! 2 - Pomysł na trasę. Po czym poznać, że dobry? Gdy skanując np. mapę wzrokiem, coś w środku kliknie i poczujesz nagły wzrost zainteresowania i motywacji :) Korzystanie z kolei, by przetransportować się z miejsca A do...

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

Pociągiem na przełomie roku

Rok skończyliśmy niekonwencjonalnie. Rok skończyliśmy bardzo prosto.  Nie pojechaliśmy na Maltę, nie pojechaliśmy na Maderę ani na Majorkę. Wszystkie wyspy na "em" jeszcze kiedyś odwiedzimy. Na przełomie roku postawiliśmy na odwiedzanie ludzi i na odwiedzenie Morza.  Mieliśmy dwa tygodnie i wykorzystaliśmy je do cna. Zaskakujące - bardzo pomogły nam w tym koleje ;) Na trasie Warszawa - Zielona Góra - Poznań - Kaliska - Hel - Bydgoszcz - Grudziądz - Zielona Góra - Warszawa nie zaliczyliśmy w zasadzie żadnych znaczących opóźnień! Bez niespodzianek, bez wpadek, bez nerwowych zwrotów akcji - tak toczył się nasz Tour de Pologne na przełomie roku.  Rewelacje wyjazdu: - Termy w Poznaniu i basen na otwartym powietrzu podczas gdy dookoła śnieg a ponad wodą unosi się para i mgła. Przejście z sauny do sauny po śniegu i wygrzewanie się w cieple, wpatrując się w iglaki za panoramicznym oknem.  - Cudowny, społeczny czas w okolicach Sylwestra, w okolicy gdzie tylko las, jeziora i ż...