Przejdź do głównej zawartości

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

Dzień 6 | Jaromer - Bunkov

W końcu płasko! I możemy szybciutko przemierzać kilometry.
Trasa nad Łabą z Jaromierza do Hradec Kralowe - wręcz idealna. Wije się razem z rzeką, między drzewami, czasami odbija w pole (wciąż asfaltem!) i znów wraca nad wodę. Uczucie, że można w taki sposób jechać szybko, bez zmęczenia i w nieskończoność.

Hradec Kralove to jak do tej pory najprzyjemniejsze miasto, przez które przejechaliśmy. Nad wodą, ma kawiarnie, ma deptak, ma modernistyczne budynki, ma starówkę i zamek, ma ścieżki rowerowe fajnie wkomponowane w tkankę miejską.
I przede wszystkim (z naszego punktu widzenia) - ma Bazalkę. Coś w stylu wegetariańskiego i wegańskiego baru mlecznego, z niskimi cenami zapraszającymi seniorów do stołowania się tam... nie tylko ich, ale to była grupa, licznie reprezentowana, której się tam nie spodziewałam. Pysze jedzenie, tanie, ładnie podane, ładne miejsce samo w sobie - takie śniadania, obiady i kolacje mogłabym jeść przez cały czas. Wzięłam naleśnika z meksykańskim nadzieniem, kawusię i dwie cynamonowe bułeczki :) a co!
I lemoniadę ze słomką - taką słomianą słomką, nie plastikową :)
Następny przystanek Pardubice - głównie na obiad (dal + dam aloo (nie do końca vegan, bo jakiś ser się przyplątał w faszerowanych ziemniaczkach) + chapati w indyjskiej restauracji Namaste na Rynku) i zakupy jedzeniowe na następne dni.
I dalej przed siebie - naszym miejscem docelowym był kemping nad jeziorem Bunkow w wioseczce Brehy. Zdziwiliśmy się bardzo, gdy przybyliśmy na miejsce - a jeziora nie było. Zastaliśmy suchą pustynię. Co dziwniejsze - kemping działał jakby nic. Już mieliśmy jechać do następnego miejsca parę kilometrów dalej... ale jednak aura tego dziwnego zakątka nas uwiodła. Zawróciliśmy rowerami i zameldowaliśmy się w recepcji Bunkow nad nie-jeziorem. Z tego, co zrozumieliśmy, wypompowano wodę z jeziora, bo zachorowały w nim wszystkie ryby i w ten sposób jakoś chciano rozwiązać zatrucie wody. Nie wiadomo, czy jezioro wróci na miejsce. Trzymamy kciuki, bo samo pole namiotowe jest bardzo przyjemne :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

#5 Smakowitości w Zjadliwości

Ostatni dzień pod hasłem jedzenia - którego najpierw nie było, a potem było go aż nadto.  Startujemy znad Zalewu bez śniadania, licząc że w pierwszej większej miejscowości coś znajdziemy. Oops - niedziela, przed południem.  Pedałujemy dalej licząc, że w Tomaszowie Mazowieckim będzie na dworcu jakaś Biedra lub fryteczki. Oops - tylko sklepik z lodami.  Pierwszy ciepły posiłek jemy więc dopiero w Łodzi, na Piotrkowskiej, w przybytku smakowitości, w świetnej restauracji z kuchnią roślinną - Zjadliwości . Dal z kalafiorem. Sałatka z kwiatami jadalnymi, edamame i szparagami. Sernik w wersji wegańskiej z ziaren słonecznika. Kawa. Jest dobrze. Jest bardzo dobrze.  Kończymy wyjazd po królewsku - wracamy do Wawy "Sprinterem" - który w godzinę (!) dowozi nas i nasze rumaki na Warszawę Główną. Z perełek, które tego dnia odwiedziliśmy, warto zapamiętać Niebieskie Źródła w Tomaszowie. Podwodne źródełko, które wygląda jak błotniste wulkany, wybuchające turkusowym piaskiem. Miejsce...

Opłotkami Kampinosu: Sochaczew --> Nowy Dwór Mazowiecki

Osobiście zachwyciły mnie: Sochaczew - okolice Zamku, z promenadą i miło usytuowaną kawiarnią nad Bzurą Bzura i ścieżka wijąca się prawym brzegiem rzeki …i w zasadzie cała trasa od Sochczewa do Śladowa - rozmaite nawierzchnie - od asfaltu, po fajne miękkie leśne podłoże, ścieżkę prowadzącą wałem i porządne szuterki Asfalt wijący się wzdłuż kampinoskiego szlaku rowerowego (który daje ulgę od „mazowieckich piasków") ...i Rezerwat Rybitew! Najbardziej klimatyczne i dzikie, pozostawione sobie, miejsce na trasie. …plus maki i chabry! Jak się przygotować (z dedykacją dla Zioła :D): 1 - Uważność na to, by wyłapać dobry moment na wypad rowerowy. śledzenie pogody i sprawdzanie, jak to się ma do obłożenia pracą. Jeśli można wziąć dzień wolnego i słońce ma świecić - to jedziemy! 2 - Pomysł na trasę. Po czym poznać, że dobry? Gdy skanując np. mapę wzrokiem, coś w środku kliknie i poczujesz nagły wzrost zainteresowania i motywacji :) Korzystanie z kolei, by przetransportować się z miejsca A do...