Przejdź do głównej zawartości

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

Młoda Scena sięgnie po rowery!

Pomysły na warsztaty mamy tak różne jak różnorodny jest nasz zespół trenerski. Wszystkie mają jednak niezmienną część wspólną - dzielenie się opowieściami o jednej z postaci, której wypowiedź zawarta została na tyle planszy z przodu wypełnionej zdjęciami.
Młoda scena w Bydgoszczy to grupa aktywnych i twórczych osób ze szkół ponadgimnazjalnych i uczelni wyższych. Członkowie i członkinie grupy spotykają się w Teatrze Polskim, przygotowują przedstawienia i akcje performerskie w przestrzeni publicznej. Pracują dramaturgicznie nad tekstem, tworzą autorskie projekty, rozmawiają na tematy, które są ważne dla nich i dotyczą życia publicznego w Polsce.

Minionego lata pracowali nad tematem oburzenia - inspiracją był europejski ruch Oburzonych i okupacja Wall Street. Zaś efektem autorski scenariusz spektaklu i wydarzeń w przestrzeni miejskiej (m.in. w jednym z centrów handlowych).

Obecnie grupa wzięła na warsztat “Skąpca” Moliera i temat szeroko pojętego skąpstwa, rozumianego nie tylko w kategoriach materialnych, ale także jako skąpienie zasobów: umiejętności, czasu, energii. W takim kontekście - zadając sobie pytania o to, czym jest bogactwo, co jest wartościowe, jak korzystamy z tego, co mamy - Uganda i jej aktywni obywatele i obywatelki pojawiła się jako temat warsztatów.

Do tej pory dla wielu osób z grupy Uganda była terra incognita na mapie świata. Warsztaty, które dla "młodych oburzonych" poprowadzili Dorota Ogrodzka i Adam Markuszewski, miały to zmienić. Inspirowani aktywnością postaci ze zdjęć odkrywali nieznane oblicze tej części Afryki. Pozwoliło to grupie na wygenerowanie dynamicznych pomysłów na swoje wydarzenie w ramach Tygodnia Edukacji Globalnej.

Młodzież w ramach swojego TEGowego działania chce sięgnąć po rowery – obładowane baniakami na wodę i riksze, z których mieszkańcy Bydgoszczy będą mogli bezpłatnie skorzystać, mają być pretekstem do rozmowy o współczesnej Ugandzie. Przykłady aktywności, odwagi, oddolnej organizacji i wspierania się nawzajem będą tutaj przywoływane w barwnych, ultrakrótkich historiach. Grupa przystąpiła do planowania wydarzeń. Trzymamy kciuki.
Jak z bezliku pomysłów wybrać TEN JEDEN? np. poprzez głosowanie kropkami.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Triund cz. 2 - "Chorzy od powietrza ludzie z nizin"

Ostatnie kilkadziesiąt metrów podejścia pod Triund zajęło nam godzinę. Potrzebowałam co rusz się zatrzymywać, by złapać oddech, serce pikało jak szalone. Żartowałam, że wiem, że mam kiepską kondycję, ale że aż tak, to dla mnie nowość. Widziałam ludzi, którzy jak kozice wskakują po kolejnych stopniach w górę, widziałam drobne dziewczyny, które równo szły w górę... a ja tylko na nie patrzyłam i czułam, że nie daję rady. W głowie tylko skupienie na tym, by wykonać kolejny krok i jeszcze kolejny i tyle. Zawężone horyzonty, tylko najprostsze zadania. Źle się czułam, słaba się czułam. Tak Triund Camp prezentuje się z dołu, z Dhamarshali. W tle widać początek Himalajów. A tak Adam prezentuje się na tle Himalajów Na szczęście po wejściu na polanę obozowiska zmęczenie nie wzięło góry nad zachwytem. Nagle stajesz twarzą twarz z ośnieżonymi ścianami i milczysz i nie wierzysz, jakie to wszystko piękne. Wiesz, że tam na dole, gdzie rano jadłaś śniadanie, jest 30 stopni a tutaj, przed tobą lodow...

Day 18 | Marrakesz - Dom - Lista TOP!

Haha - na koniec jeszcze mała niespodzianka... źle było wczoraj pić tyle soku owocowego i nie jeść nic konkretnego na wieczór... albo to jeszcze powidoki po Taghazout. Tak więc na szczyt listy moich ulubionych leków podróżnych wysforował się Nifuroksazyd! Niezawodny. Drugie miejsce - równie przydatny, choć mniej spektakularny - Węgiel! Podium zamyka... Tymianek i Podbiał (bo w drodze odnowił mi się kaszel, który ledwo wyleczyłam przed wyjazdem), parę dni temu kupiłam więc syrop, nie dosłownie "Tymianek i Podbiał" - ale na pewno tymianek z czymś tam :) - zdecydowana poprawa. Do domu wrócę więc zdrowa :) Myśli końcowe: gdy do Marrakeshu przyjdzie moda na hulajnogi elektryczne, to miasto zmieni się nie do poznania! Wszystkie te przeklęte skutery, które tyle disla palą zamienią się w ciche i szalone hulajnogi - na pewno. Przyjdą inne zmartwienia, ale wtedy przynajmniej byłoby czym w tym mieście oddychać. To niesamowite, że ludziom tutaj jakby wyłączył się instynkt samozac...

Day 7-8-9 - Zakliczyn - Tarnów "Siódmego dnia odpoczywali"

Day 7 Wyjeżdżamy z Amorka sprawnie, po 9. Decydujemy się jeszcze zahaczyć o Zakliczyn, do którego dzień wcześniej nie dotarliśmy. Na poranną kawę - a jak. Tak się złożyło, że najfajniejsze miejsce, by usiąść na Rynku i podelektować się chwilą było… w restauracji przy hoteliku, który wczoraj nas przyjąć nie mógł. Coś tam rzeczywiście musiało się zadziać, bo pani przepraszającym głosem rozmawiała z innymi gośćmi, proponując im przeniesienie do nowego pokoiku. Zagadka Hotelika Missterium :) Gwoli ścisłości - na tym fragmencie opuszczamy Velo Dunajec (i tak nie jest jakoś konsekwentnie i spójnie poprowadzony aż do Tarnowa). I kombinujemy pod gorke :) Dzień miał być krótki, jeśli chodzi o jazdę i bogaty o wrażenia - bo celem była Łękawica odwiedziny w rodzinnych stronach Adama. Okazało się, że choć krótszy - to nie mniej górzysty! Ale podjazd pod każdą górę gwarantuje widoki na górze - więc jak tu się nie uśmiechać przez łzy? :) Po wdrapaniu się do wioseczki Pleśna mieliśmy niemal panor...