Przejdź do głównej zawartości

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

Aktywni ludzie są wszędzie - relacja z Łazisk

Dnia 17 listopada 2012 roku w Domu Kultury w Łaziskach odbyły się warsztaty o temacie ,,Uganda w Łaziskach- Łaziska w Ugandzie’’. W warsztatach brało udział 12 uczniów z Gimnazjum imienia Jana Kochanowskiego w Łaziskach. Zajęcia pokazały uczniom różnice i podobieństwa między krajami globalnego południa, zwłaszcza Ugandy a ich miejscowością.

Prowadzące warsztaty: Aneta Sarna i Agnieszka Pajączkowska nawiązały niesamowity kontakt z uczestnikami. Dzięki nim nie można było się nudzić. Na początku zajęć wszyscy dobrze się poznali a następnie rozmawialiśmy o Ugandzie i niesamowitych ludziach zamieszkujących tamte tereny.

Po zapoznaniu się z różnymi historiami ludzi z Ugandy Szukaliśmy analogii z mieszkańcami naszego regionu, z ludźmi, którzy tak jak ci Ugandy działają w lokalnym środowisku. Potem uczestnicy warsztatów dostali zadanie: musieli wybrać kilka ciekawych osób lub grup z gminy i przeprowadzić z nimi wywiad. Następnie zorganizować wystawę pokazującą ludzi z Ugandy i gminy Łaziska, którzy działają lokalnie.

W przeciągu tygodnia wszyscy podzieleni na grupy zrobili wywiady z wybranymi osobami. W efekcie tych prac 22 listopada w Gimnazjum im. Jana Kochanowskiego w Łaziskach wystawa została opublikowana. Teraz wszyscy mogą dowiedzieć się ciekawych informacji o ludziach z gminy i Afryki. Wystawa cieszy się naprawdę dużym powodzeniem. Oglądają ją nie tylko uczniowie i nauczyciele szkoły. Również rodzice, którzy byli w szkole przy okazji wywiadówki mieli możliwość oglądania wystawy.

Wystawa zawiśnie teraz w Bibliotece Gminnej w Łaziskach.

Uczestnikami warsztatów byli:
Ilona Sowińska, Klaudia Sałasińska, Kasia Romanik, Asia Czaja, Asia Słowik, Karolina Smagieł, Krystian Korgul, Dominika Konior, Wiktor Pęczkowski, Kamil GórskiAdam Kosik, Kuba Pinkiewicz oraz Karolina Suska z Biblioteki Gminnej w Łaziskach i Michał Gąska, nauczyciel z Gimnazjum.

Relacja napisana przez Dominikę - uczestniczkę warsztatów. Dzięki Dominiko :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

#5 Smakowitości w Zjadliwości

Ostatni dzień pod hasłem jedzenia - którego najpierw nie było, a potem było go aż nadto.  Startujemy znad Zalewu bez śniadania, licząc że w pierwszej większej miejscowości coś znajdziemy. Oops - niedziela, przed południem.  Pedałujemy dalej licząc, że w Tomaszowie Mazowieckim będzie na dworcu jakaś Biedra lub fryteczki. Oops - tylko sklepik z lodami.  Pierwszy ciepły posiłek jemy więc dopiero w Łodzi, na Piotrkowskiej, w przybytku smakowitości, w świetnej restauracji z kuchnią roślinną - Zjadliwości . Dal z kalafiorem. Sałatka z kwiatami jadalnymi, edamame i szparagami. Sernik w wersji wegańskiej z ziaren słonecznika. Kawa. Jest dobrze. Jest bardzo dobrze.  Kończymy wyjazd po królewsku - wracamy do Wawy "Sprinterem" - który w godzinę (!) dowozi nas i nasze rumaki na Warszawę Główną. Z perełek, które tego dnia odwiedziliśmy, warto zapamiętać Niebieskie Źródła w Tomaszowie. Podwodne źródełko, które wygląda jak błotniste wulkany, wybuchające turkusowym piaskiem. Miejsce...

Day 5 - Sromowce Wyżne - Nowy Targ "To samo z przesunięciem"

Nim ruszymy, jemy kolejne proste i pyszne śniadanko w wersji vegan - tym razem pyszna owsianka z musem jabłkowym i brzoskwinią, gar herbaty z cytryną i kanapeczki :) Czeka nas jazda przepięknym przełomem Dunajca we mgle i być może w deszczu - więc takie ciepłe i sycące śniadanie na wagę złota! Niby wczoraj przebyliśmy tę samą trasę - tylko w łódce. Ale wrażenie, jakbyśmy byli w całkowicie nowej okolicy. A wszystko przez pogodę - wczoraj słońce, dziś szaro, niskie chmury, lekka mżawka. W efekcie, cieszę się, że teraz jest chłodniej i mokro - bo w ten sposób możemy się na nowo zachwycać tym miejscem. Tym razem w Szczawnicy tylko przystanek na szybką kawę i jedziemy dalej. Jeszcze przez parę kilometrów Velo Dunajec jest fajnie poprowadzona osobnym asfaltem, wijącym się nad rzeką - ale już tutaj zaczynają się fragmenty wzdłuż szosy z autami - zapowiedź tego, co czeka nas przez następne dni. Im dalej od (być może, jeszcze się przekonamy) głównych atrakcji szlaku, tym mniej idealnych tras za...