Przejdź do głównej zawartości

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

Day 12 | Essaouira - Flaneur-owanie

Essaouiry w sumie nie zwiedzaliśmy - tylko szwędaliśmy się uliczkami to tu to tam i w ten sposób poznawaliśmy/byliśmy tutaj. Parę lat temu zapamiętałam to miejsce jako swobodne, wyluzowane. Teraz też takie jest - tylko bardziej. I nabrało jakiś hippisowskich wibracji.
A już na pewno stało się czymś na kształt wegańskiej stolicy Maroka. W żadnym poprzednim mieście podczas tego wyjazdu nie natknęliśmy się na takie podwórze jak to tutaj - gdzie jedna restauracja wegańska jest tuż przy drugiej. I nigdzie indziej nie piłam Takiego Pysznego Cappucino posypanego kakaem. 
Najfajniejsze wegańskie miejsce to jest to na drugim planie, pośrodku zdjęcia - Shadma’s - parę stolików, ale jedzenie pycha (przykładowy tajine z kalafiorem poniżej) i pani kucharka najlepsza :)

A tu już stylowa Mandala Society - z pysznym cappuccino
Nie bylibyśmy sobą, gdyśmy rano nie pili rytualnej herbatki miętowej z odrobiną cukru (poniżej poglądowo „odrobina” cukru - kiedy mieliśmy taką możliwość to jednak jej sobie nie dodawaliśmy). 


Obok mięty - piołun, który równie często lądował w naszych herbatkach. Ponoć jest sezon, to wszędzie dodają :)
Ah! I jeszcze jedną rzecz zrozumiałam - "fixed price" nie zawsze jest taka fixed i warto mimo wszystko rozejrzeć się dookoła i posprawdzać różne miejsca i różnych sprzedawców popytać o ceny :) Np. Weszliśmy do ogromnego sklepu z ceramiką, piękne tajiny, piękne miseczki, szklaneczki - we wszystkich kolorach tęczy. Ucieszyliśmy z etykiet z cenami - jednak targowanie się to zupełnie, ale to zupełnie nie jest to co lubię. Przeglądaliśmy właśnie śliczne mikro tajinki na sól i pieprz, widzę cenę 80dirhamów. Podchodzi pani sprzedawczyni i mówi - dziś wszystko za pół ceny. 40dirhamów to jakieś 16 złotych - więc bez wahania kupiliśmy naszą pierwszą ceramiczną pamiątkę... tylko po to, by chwilę później, może w mniej reprezentacyjnym miejscu, na straganie, zobaczyć bardzo podobne naczynka w innej "fixed price" - po 10 dirhamów ;) Tak więc śmiech na sali i warto się rozglądać.
Rzeczony sklepik z „fixed price”, którą jednak nadal można negocjować... jeśli się o tym ma pojęcie
...warto się rozglądać i szukać nowych punktów widokowych. Tutaj np. „przypadkiem” w końcu nogi poniosły nas na mury obronne, dosłownie w ostatniej minucie przed zachodem słońca. Takie widoki #bezfiltra

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Biebrzański Park Narodowy - po raz drugi

Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...

#5 Smakowitości w Zjadliwości

Ostatni dzień pod hasłem jedzenia - którego najpierw nie było, a potem było go aż nadto.  Startujemy znad Zalewu bez śniadania, licząc że w pierwszej większej miejscowości coś znajdziemy. Oops - niedziela, przed południem.  Pedałujemy dalej licząc, że w Tomaszowie Mazowieckim będzie na dworcu jakaś Biedra lub fryteczki. Oops - tylko sklepik z lodami.  Pierwszy ciepły posiłek jemy więc dopiero w Łodzi, na Piotrkowskiej, w przybytku smakowitości, w świetnej restauracji z kuchnią roślinną - Zjadliwości . Dal z kalafiorem. Sałatka z kwiatami jadalnymi, edamame i szparagami. Sernik w wersji wegańskiej z ziaren słonecznika. Kawa. Jest dobrze. Jest bardzo dobrze.  Kończymy wyjazd po królewsku - wracamy do Wawy "Sprinterem" - który w godzinę (!) dowozi nas i nasze rumaki na Warszawę Główną. Z perełek, które tego dnia odwiedziliśmy, warto zapamiętać Niebieskie Źródła w Tomaszowie. Podwodne źródełko, które wygląda jak błotniste wulkany, wybuchające turkusowym piaskiem. Miejsce...

Opłotkami Kampinosu: Sochaczew --> Nowy Dwór Mazowiecki

Osobiście zachwyciły mnie: Sochaczew - okolice Zamku, z promenadą i miło usytuowaną kawiarnią nad Bzurą Bzura i ścieżka wijąca się prawym brzegiem rzeki …i w zasadzie cała trasa od Sochczewa do Śladowa - rozmaite nawierzchnie - od asfaltu, po fajne miękkie leśne podłoże, ścieżkę prowadzącą wałem i porządne szuterki Asfalt wijący się wzdłuż kampinoskiego szlaku rowerowego (który daje ulgę od „mazowieckich piasków") ...i Rezerwat Rybitew! Najbardziej klimatyczne i dzikie, pozostawione sobie, miejsce na trasie. …plus maki i chabry! Jak się przygotować (z dedykacją dla Zioła :D): 1 - Uważność na to, by wyłapać dobry moment na wypad rowerowy. śledzenie pogody i sprawdzanie, jak to się ma do obłożenia pracą. Jeśli można wziąć dzień wolnego i słońce ma świecić - to jedziemy! 2 - Pomysł na trasę. Po czym poznać, że dobry? Gdy skanując np. mapę wzrokiem, coś w środku kliknie i poczujesz nagły wzrost zainteresowania i motywacji :) Korzystanie z kolei, by przetransportować się z miejsca A do...