Eh… ja i moje ambitne plany. Założyłam sobie, że wstanę wcześnie rano, by podziwiać ptaki rozgadane, latające nad bagnem, które tonąć będzie w promieniach ciepłego słońca. Taaa… może następnym razem. Wstać rzeczywiście wstałam i wyjechałam o 6:15… ale tabunów ptaków nie uświadczyłam. Pewnie tak jak i większość normalnych istot, ptaki również nie są fankami deszczowej, zimnej pogody. Teraz to wiem. Gdy jest góra 4 stopnie i mży - wtedy się śpi. Ale nie ja! Na wieży widokowej dziarsko wyciągnęłam kieszonkową lornetkę, rzutem na taśmę nabytą w piątek wieczorem przed wyjazdem… wyjęłam i nic :) może gdzieś tam jakiś bociek, może gdzieś tam coś tam jeszcze przeleciało… ale definitywnie obserwacje ptaków uprawiałam w sposób wielce nieprofesjonalny. Schodząc z wieży spotkałam trójkę osób, wyposażonych w potężne lunety. Zapytałam ich co robię nie tak, że nie mogę trafić na ptaki - przecież jest dobra pora roku i dnia i nawet mam mikro lornetkę… Jeden z nich odpowiedział, że … w tym miejscu, to ...
od jakiegoś tygodnia czuję, że lewituję, że trochę mniej jest mnie tutaj a troszkę więcej tam. to już było. ale ciekawie patrzyć na okolicę teoretycznie znaną mi na wylot już będąc w tym trybie podróży i dostrzegać nowe elementy okolicy i prowadzić rozmowy z nieznajomymi, takie, które dzieją się tylko "w drodze", nigdy "na miejscu". np. z panem, który pracuje w zielonogórskiej palmiarni.
wybraliśmy się tam, bo ładny widok z góry, bo palmy, bo winogrona, bo krokodyle, bo namiastka tropików w polskiej strefie klimatycznej. wybraliśmy się w tam w poniedziałek. lecz poniedziałek to dzień pielęgnacji roślin i wrota palmowego gaju na jednym ze wzgórz zielonej góry były przed nami zamknięte. a dokładniej rzecz opisując - uchylone. a wyglądał zza nich Pan Odźwierny, Pan Stróż, Pan Dbający o Emocje*, Pan, Który zauroczy Cię Swoim stylem wypowiedzi i płynnością w konstruowaniu złożonych i barwnych zdań, Pan o Barokowej Intonacji, Pan, Który nie mówi lecz Deklamuje. Pan, Który Twierdzi, że każda rzeczywistość jest fascynująca, jeśli zajrzeć pod jej powierzchnię, Pan, który dba o czystość wypowiedzi wśród gości Palmiarni, Pan, który zachęca, by odwiedzić również Planetiarium, bo tam zawsze można czegoś ciekawego i prawdziwego i głębokiego się dowiedzieć i wreszcie Pan, który przyznaje, że gdy pije to robi to po to, by jego znajomi wydali mu się bardziej interesujący.
* ah! nie pamiętam jak on to dokładne ujął...
Komentarze
Prześlij komentarz